Sprawozdanie
Stojąc przed problemem
zreferowania tego, co piszą różni ludzie o kamiennych kręgach tak w ogóle, czy
też o najbliższych mi obecnie kamiennych kręgach w Węsiorach, przypomina mi się
przeczytana gdzieś anegdotka o tym, co było jak to pierwszy człowiek zobaczył w
Afryce żyrafę i ją opisał do wglądu ówczesnym naukowcom.
Naukowcy, którzy nigdy nie widzieli żyrafy, czasem w ogóle nie byli w Afryce,
absolutnie zaprzeczyli istnienia takowej. Nigdy czegoś takiego nie widzieli, a
wiec oczywistym było, że kiedy oni, najwyższe autorytety światowe, takiego
„dziwu”, o bardzo długiej szyi nie znają, to niczego takiego, jak żyrafa nie ma.
Nie chcąc jednak wykazywać się zbyt jawną arogancją, zrobili, po zasięgnięciu
języka u najtęższych głów nauki, które też oczywiście żyrafy nie widziały, spis
opinii, co też „niefortunny” naukowo podróżnik wraz z towarzyszami zobaczył. I
tak począwszy od fatamorgany i zwid sennych, na drganiach gorącego powietrza o
wydłużonym kształcie, czy wysokich drzewach powyginanych odpowiednio itp.
zestawieniach skończywszy, przedstawili, co też widział podróżnik, bo przecież
żyrafy widzieć on nie mógł, bo takiej nie ma. Oni jej nie widzieli, ani nikt
inny oprócz tych kilku ludzi. Żyrafy nie ma.
Dziś żyrafa jest i to jest oczywiste, doprawdy nie wiem, dlaczego.
W zestawie artykułów prasowych i innych opracowań na temat kamiennych kręgów, że
powrócę do właściwego tematu, jest pełna gama postaw, może nie tak radykalnych
jak powyżej, bo przecież przeżyliśmy już akceptacje względności czasu czy
dualizmu korpuskularno – falowego oraz jesteśmy w XXI wieku, tym niemniej
słownictwo typu „podobno”, „niektórzy ludzie widzą”, „czują” „wierzą”- przeważa.
Są jednak i opracowania, które można by było śmiało nazwać naukowymi, gdyby nie
to, że nauka nasza oficjalnie wciąż, z wielką determinacją, trzymająca się
„szkiełka i oka” na tematy powyższe milczy. Mówię, oczywiście o tym, co
oficjalnie jest zatwierdzone, jako Nauka, przez duże „N”. Tak sobie pogadywać,
nawet pisać tu i tam, możemy, na razie nikt nikogo nie pali na stosie, a może
już nie pali.
A co wiemy? O czym piszemy? Ludzie za dużej WIARY duszący się w ograniczeniach
racjonalnego ROZUMU, kochanego komputera Pana Boga.
Po tym wszystkim, co napisałam powyżej zacznę przewrotnie od fragmentu
publikacji dość poważnej, tzw. „cięższego kalibru”, bowiem uważam go za
najlepszy z zestawu i dający podstawy mniemać, że może już niedługo wszystko, co
nieracjonalne takim się, o dziwo, stanie, bo zmieści się w ramach nauki, która
nieustannie, acz nieśmiało, poszerza swe ramy, ciągle jednak w interesującym nas
temacie ”w podziemiu”.
Jest to fragment książki E. Fajdysza pt. „Karma a urazy psychiczne”, w którym
pisze on m.in. o roli, jaką według przeprowadzonych przez niego i ludzi z nim
związanych badań, najprawdopodobniej spełniają od najdawniejszych czasów,
budowle megalityczne w tym kamienne kręgi.
Wzmiankowany fragment ww. publikacji porusza temat bardzo ciekawy, albowiem
opisuje, na podstawie badań współczesnej fizyki, prawdopodobne sposoby
wytwarzania już od czasów prehistorycznych nieznanego nam dotychczas rodzaju
pola fizycznego. Pola te zachowują się aktywnie i wywierają określony,
pozytywny, wpływ na stan fizyczny, chemiczny i biologiczny środowiska. Mają, jak
napisane jest wysoce naukowo, związek ze spinową polaryzacją próżni fizycznej.
Spin (fiz.) jest to własny moment pędu (kręt) mikrocząsteczki nie związany z jej
ruchem w przestrzeni; kwantowa własność mikrocząsteczek. Należy przez to
rozumieć, że niezależnie od środowiska, w tzw. polu skrętnym, wskutek pobudzenia
do obrotu własnego, wytwarzana jest energia oddziaływująca na otoczenie.
Oznacza to np., że wiara Tybetańczyków, od niepamiętnych czasów, w to, że ich
młynki modlitewne obracając się wytwarzają energię, która oczyszcza i
harmonizuję okoliczną przestrzeń uzyskuje potwierdzenie naukowe. Oczywiście
oczyszczenie to jest na bardzo małą skalę, jednakże spełnia niewidoczną pracę
mającą znaczenie dla biosfery naszej planety. Jest, jak piszę autor, narzędziem
ekologicznym, swego rodzaju „pompą” obniżającą poziom chaosu i dezorganizacji
środowiska.
Idąc dalej tym tokiem myślenia, stwierdza autor, że analogiczną, ekologiczną
rolę prawdopodobnie spełniały i spełniają, budowle megalityczne w tym kamienne
kręgi.
Jak wynika z efektów fizycznych badań, jest to rola ekologiczna poprzez
powiązania astronomiczno-fizyczne? I tak, sposób ustawienia kamieni w kręgu
uwzględnia z reguły najważniejsze punkty na mapie nieba (gwiazdę polarną,
gwiazdozbiory zodiaku itp.), i daje powód do przypuszczeń, że były one swoistymi
obserwatoriami astronomicznymi starożytności.
Autor podaje także opis, w jaki sposób w kompleksie megalitycznym (kamiennym
kręgu) jest ogniskowana energia w jednym punkcie, którym jest ołtarz, świątynia
lub zwykła płyta. Ukazuje nam wyraźnie istniejącą analogie ustawienia kamieni do
znanej w fizyce siatki dyfrakcyjnej (tu: układ przeszkód dla fal rozmieszczonych
w przestrzeni), czy anteny o ustawionej fazie (faza-jednorodna część układu
oddzielona od reszty np. układ woda – lód –para wodna ma trzy fazy), jednym
słowem do systemu zdolnego do „manewrowania” energią elektromagnetyczną.
Jak wynika z astronomicznych ustawień kamieni budowli megalitycznych, w tym
wypadku, będzie to operowanie, najprawdopodobniej, energią kosmiczną z
uwzględnieniem energii własnej Ziemi, jako, że miejsce lokalizacji powyższych
nie jest przypadkowe i teren zdaje się być starannie dobranym? Według badań
Szkotów i Irlandczyków kamienne kręgi położone są przeważnie nad miejscem ostrej
zmiany kierunku cieku wodnego.
W dalszym ciągu swojej pracy autor podaje, że właśnie poprzez zbadanie formy
geometrycznej i lokalizacji kręgów hipoteza o istnieniu w kamiennych kręgach
mechanizmu antychaosowego, który działa biogenne na środowisko naturalne staję
się wysoce prawdopodobna. Teorie swoją wysuwa na podstawie m.in. badań szkockich
uczonych, które wykazały, że kamienne kręgi usytuowane są na liniach Hartmana,
pod którymi biegną, tworząc syfon cieki wód gruntowych. Forma kamiennego kręgu,
jak pisze, powoduje, że przecinając go ciek wodny tworzy zawirowania o dużej
skali. Takie zawirowania dają niezwykłe efekty, jak potwierdziły to badania i
eksperymenty przeprowadzone w górach Północnego i Południowego Kaukazu, na
Korsyce i w Szkocji, które autor dokładnie opisuje.
Dla nas, myślę, że najistotniejsze jest to, że wewnątrz kamiennych kręgów,
szczególnie w miejscach ogniskowania się energii, poziom nieuporządkowania
układów, a więc całego wszechświata (entropia – II zasada termodynamiki) jest
niższy, co świadczy o podwyższonej zdolności biogennej miejsca. Autor wyraża
przypuszczenie, że to zjawisko powoduję także odporność kamiennych kręgów na
upływ czasu (3 ¸7 tysięcy lat) dając za przykład kręgi kamienne w Szkocji.
Według autora najlepsze do badań okazały się kamienne kręgi o stosunkowo prostej
strukturze geometrycznej, bowiem ich zbadanie pozwoliło stwierdzić łatwo
minimalne stany nieuporządkowania (entropii) w miejscu skupienia się energii, co
oznacza, że jest ono w zasadzie reflektorem ogniskującym promieniowanie
antychaosowe (negentropijne) zebrane przez pozostałe kamienie.
I tak, przyznam, w mocno zawiły sposób dla zwykłego śmiertelnika, nie będącego
fizykiem, wyjaśnione zostało w interesującym nas fragmencie publikacji, dlaczego
w kręgach wyciszamy się, odzyskujemy spokój wewnętrzny i czujemy często jakby
coś wysysało z nas nasz cywilizacyjny chaos i związane z tym znerwicowanie.
Będąc częścią kosmosu, przybywając do miejsca samoregeneracji Ziemi,
zbudowanego, przez naszych bliżej nieznanych przodków tysiące lat temu, a może i
więcej, ale dla nas istot żywych - poddajemy się procesowi oczyszczenia poprzez
harmonizację naszego indywidualnego istnienia, każdy na swoją miarę. Czyż to nie
jest wspaniałe, że jednak fizyka zaczyna nadążać za naszymi odczuciami?
Autor odważnie pisze: ”Istnienie antychaosowego działania kamiennych kręgów oraz
biogennego oddziaływania na środowisko rzuca nowe światło także na ich wpływ na
ludzką psychikę. Najbardziej interesujące jest samo stwierdzenie, że takie
oddziaływanie istnieje”.
W pełni się z tym zgadzam.
W przytaczanym fragmencie książki jw. podniesiony jest także problem
oddziaływania kamiennych kręgów, w kontekście tego co powyżej, na naszą psychikę
podczas seansów w odmiennych stanach świadomości. Przeprowadzono badania na
ludziach wysoko sensytywnych i doświadczonych w tego rodzaju pracy. Do badań
wykorzystane zostały techniki różnych pradawnych kultur, które zostały pokrótce
opisane. Ich podstawowym celem było stworzyć jak najlepsze warunki łączności
między energią psychiczną człowieka i energią kamiennego kręgu.
Wyniki tych eksperymentalnych doświadczeń w odmiennych stanach świadomości autor
określa jako niezwykłe. Pisze: ”Większość uczestników eksperymentu zgodziła się,
co do tego, że kamienny krąg pozwala „odlecieć” bardzo daleko, co oznacza, że
neutralizuje on wrogie tło subtelne, zakłócające czasem trans lub całkowicie go
uniemożliwiające.”
Jako niezwykłe określona została także głębia transu i szybkość wchodzenia w
trans. Ciekawe było także to, że w obrazach, które ukazały się uczestnikom, dość
często powtarzał się temat pojazdów kosmicznych, wyższych cywilizacji i dalekich
zakątków wszechświata.
Ja osobiście cieszę się, że moje indywidualne doświadczenia z kamiennych kręgów
nie są odosobnione, choć doznaje ich spontanicznie bez wielkiej oprawy
badawczej. Okazuje się, że też można.
Na koniec, interesującego nas fragmentu książki, wysunięte zostały daleko idące
dyrektywy, co do prac nad zanieczyszczeniem informacyjnym biosfery Ziemi i
sposobów przeciwdziałania narastaniu chaosu poprzez zbadanie mechanizmów
obronnych biosfery (planetarnego układu immunologicznego) i poszukiwanie
skutecznego z nimi współdziałania.
Wyrażam nadzieję, że jakoś udało mi się zreferować ten dość trudny i bardzo
dobrze, z umiarem, napisany tekst dotyczący kamiennych kręgów. Mając przed sobą
zadanie przekazania inaczej tego, co zostało pokazane optymalnie, myślę, że
udało mi się popełnić tylko niewiele błędów, za co z góry przepraszam.
Następną publikacją, którą chciałabym zainteresować jest notatka bardzo krótka,
lecz znamienna, na temat rosyjskich odkryć archeologicznych na Syberii
zamieszczona w....................
Podczas opracowywania materiałów z wykopalisk archeologicznych z lat 1981-1985
prowadzonych nad rzeką Toboł w zachodniej Syberii stwierdzono, że to, co uznano
za tajemnicze obiekty kultowe pochodzące ze schyłku neolitu i początków epoki
brązu, jest w rzeczywistości sanktuariami związanymi z kultem Słońca i zarazem
obserwatoriami astronomicznymi wykorzystywanymi do obliczeń kalendarzowych.
Ziemne nasypy i rowy tworzące koncentryczne kręgi miały wyraźne nawiązania
astronomiczne i stwierdzono, że spełniały one podobne funkcje, co znane z innych
rejonów świata kamienne kręgi. Na tej podstawie prace wykopaliskowe niedawno
wznowiono, co doprowadziło do odkrycia prawdziwej sensacji, glinianego naczynia
ozdobionego ornamentem, który okazał się planem obserwatoriów. Pozwoliło to na
rozpoznanie śladów tych obiektów w terenie. Pojedyncze obserwatorium składało
się z kilku koncentrycznych kręgów- trzech w postaci rowu, dwóch wytyczonych
palami i zewnętrznego nasypu ziemnego. Ze śladów pozostawionych po palach udało
się odtworzyć nawiązania astronomiczne. Wskazywały one święte kierunki: wschód w
okresie zimy, zachód w czasie lata. Wyznaczano także datę zrównania dnia z nocą
i przesilenia zimowego.
Zbadano zaledwie 5 z 20 znalezionych takich obiektów, których wiek określono na
2500-200 lat p.n.e. Dalsze badania planowane są na najbliższe lata jako badania
międzynarodowe z udziałem także polskich archeologów.
Fakt, że Rosjanie przyznają się publicznie do takich interpretacji swoich odkryć
jest znamienne. Znaczy to, myślę, że niektórym rzeczom nie ma sensu już
zaprzeczać, tym bardziej, że wprowadzają naukę na zupełnie nowe drogi -
nieznanej przyszłości poprzez bardzo daleką przeszłość, uczącą nas pokory wobec
siebie i naszej pozycji nie tylko w świecie, ale i wszechświecie.
Nowe światło na istotę „zjawiska”, jakim są kamienne kręgi, rzuca opublikowany w
Gazecie „Człowiek i...........” wywiad Krzysztofa Kowalskiego z prof. Romualdem
Schildem z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN pod tytułem „Pastwiska pod
Saharą”. Profesor R. Schild odpowiadając na pytania redaktora przedstawia nam
pokrótce wnioski z badań prowadzonych obecnie przez ekspedycje w warunkach
głębokiej pustyni we wschodniej Saharze w Egipcie.
Jest to pustynia znajdująca się około 100 km od doliny Nilu tzw. Pustynia
Zachodnia. Pracując jako prekursorzy na tymże terenie, w ciężkich warunkach
pustynnych, archeolodzy dokopali się do śladów osadnictwa ludów żyjących tam
7500-5500 lat temu tzn. od 5500 do 3300 lat przed Chrystusem. Znana jest
historia wielkiej starożytnej cywilizacji Egiptu z lat 6400- 5000 licząc od dziś
tj. do czasu powstania państwa egipskiego i późniejsze dzieje, natomiast
nieznane są materiały archeologiczne z doliny Nilu w okresie 11000 do 6400 lat
licząc od dziś.
Obecne odkrycia archeologiczne, o których powyżej, ujawniły, że na terenach
dalekich od Nilu istniał lud pasterski, którego wielkie centrum kultowe w
basenie nieistniejącego już dziś paleojeziora Nabata zostało właśnie odkopane.
Badania ujawniły, że centrum było usytuowane w celowo wybranej dolinie, w której
pasterska ludność wzniosła kurhany oraz odsłonięto kamienny krąg – profesor
określa go jako „swoisty rodzaj kalendarza wyznaczający początek sezonu
deszczowego. W tym kręgu dokonano ciekawego odkrycia, a mianowicie „linie”
ustawione z kamiennych stelli celują w niektóre konstelacje gwiezdne np. w
Wielką Niedźwiedzicę, Syriusza, Oriona, odkryto również grupę wielkich stelli
zwróconych na północ, tylko przewrócone.
Te znaleziska, jak stwierdza prof. Schild, świadczą o znajomości kosmogonii i
kosmologii wśród badanego ludu pasterskiego, a także o dojrzałej organizacji
społecznej (różnorodność pochówków- w kurhanach, ale też na usytuowanych w
zwykłych miejscach cmentarzach).
Dalsze ustalenia i badania porównawcze pozwoliły ustalić, ścisły związek
pomiędzy kosmogonią pasterzy a kosmogonią wczesnego państwa egipskiego, który
jak wskazują tzw. Teksty Piramid jest jego kontynuacją. Ustalono, że z powodów
klimatycznych tj. pustynnienia badanego obszaru, nastąpiła nagła migracja ludu
pasterskiego w kierunku wciąż żyznych terenów, do doliny Nilu.
Wniosek, jaki wysnuwa profesor z ustalonych faktów jest taki, że opisany lud
pasterski stanowił przodków dla mieszkańców starożytnego państwa egipskiego.
Świadczy o tym kosmogonia pasterzy i kosmogonia ludu najstarszego wczesnego
państwa egipskiego - jest więcej niż podobna. Także kultura materialna obu ludów
wiąże się ze sobą.
I tak na postawie wywodów profesora widać, że lud pasterski, który zbudował
kamienny krąg i prowadził w nim co najmniej badania astronomiczne dał początek,
jak się zdaje, kulturze pierwszego państwa egipskiego.
Inne dostępne mi aktualnie publikacje (chce o nich wspomnieć) opisują miejsca, w
których znajdują się kamienne kręgi głównie jako ciekawostkę krajobrazową wartą
odwiedzenia w celach turystycznych. Zawierają one przeważnie mniej lub bardziej
dokładny opis miejsca, wyglądu czy rozmieszczenia kręgów bądź towarzyszących im
przeważnie kurhanów. Traktowane są jako atrakcja turystyczna, w której podobno
coś niektórzy ludzie odczuwają, potrafią zaobserwować, i które wybudowali
podobno Goci, a może kto inny jak twierdzą „nawiedzeni”.
Są to typowe przykłady opisów czynionych przez ludzi o bardzo „racjonalnych”
umysłach, czasem skłonnych do wręcz wyśmiewania tych, co „coś” czują bez
podkładki naukowej na dziś.
Oni nie widzą „żyrafy”, że nawiąże do początków mojej pracy, bo przecież nikt
oficjalnie nie stwierdził, że jest. Myślę, że kiedy „żyrafa” pojawi się w
oficjalnych annałach naukowych, w co wierzę, a nawet jestem tego dziwnie pewna,
przebudzą się do „widzenia” czy „czucia” i będą pierwsi w szeregu uspołeczniania
nowości. Sadzę też, że bez cienia wstydu stwierdzą „myśmy pierwsi o tym pisali”.
A jak czy to ma znaczenie?
Złóżmy im hołd, ich sile przebicia – my, którzy tylko czujemy, widzimy coś,
wiemy niewiadomo skąd - jednostki zrodzone za wcześnie, dysonanse obowiązujących
reguł aktualnej nauki. No cóż możemy tylko czekać!
Napisała M. Ludwika Łapińska