Spotkanie ze Strażnikiem kręgów
14.03.2001
SPRAWOZDANIE KASI ARCISZEWSKIEJ
Z WIZYTY W KRĘGACH W WĘSIORACH
W NOCY W DNIU 14.03.2001 roku w godz. 20,30- 22,30. Pisane 14.03.2001 o godz.
.00,15.Spisał na gorąco Wojtek Arciszewski, bezpośrednio po powrocie Kasi z
kręgów. Pojechałam z trzema kolegami i koleżanką. Było niespotykanie ciemno. Tak
ciemno, że parkując samochód koło domku Zenka, nie było widać drogi!!!.Niebo
było po prostu czarne. Nad lasem widzieliśmy liczne rozbłyski w kolorze różowym.
Tak jakby ktoś robił zdjęcia fleszem od dołu. Przyszliśmy do głównego kręgu.,
Panowała tam również niesamowita ciemność. Stojąc po jednej stronie kręgu nie
widać było osób stojących naprzeciw. Czworo z nas poczuło w głównym kręgu dziwny
przyjemny kwiatowy zapach. Pachniało tylko w głównym kręgu, nikt z nas nie
potrafił zidentyfikować tego zapachu. Zapaliliśmy tam cztery świeczki. Trzy
postawiliśmy na ziemi wokół centralnego kamienia a jedna stała na tym kamieniu.
Koledzy grali na bębnach.
Po jakimś czasie chciałam podejść do małego niepełnego kręgu po lewej stronie
kręgu głównego. Nie wiem, dlaczego, ale skierowałam się do kręgu strażnika
Poszłam sama do kręgu strażnika, niosąc w ręku świeczkę. Byłam tam sama.
Usiadłam na kamieniu w środku kręgu. Nagle świeczka mi zgasła. Zapaliłam ją
ponownie i nagle w odległości dwóch metrów ujrzałam białą postać w kapturze
unoszącą się jakieś pól metra nad ziemią. Postać nie miała wyraźnych rysów.
Patrzyłam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć. Pamiętam, że zaczęłam coś
szybko mówić do tej postaci, ale nie mogę powiedzieć co. Nie wiem ile to trwało.
Podobno koledzy wołali mnie z kręgu głównego, ale ja nic nie słyszałam.
Siedziałam jak przyrośnięta. Czułam równocześnie strach, ale również pewność, że
w razie zewnętrznego zagrożenia ta postać mnie obroni. Chyba straciłam poczucie
czasu.
W tym czasie koledzy podobno nadal mnie wołali, ale bali się mnie szukać, bo nie
znali terenu. Wszyscy poza mną byli pierwszy raz w kręgach. Po jakiejś chwili
postać, którą widziałam zaczęła się jakby zamazywać, rozpływać i znikła. W tym
momencie świeczka zgasła. Próbowałam zapalić ja na nowo W końcu z trudem zapalił
się malutki płomyczek. Świeca nie chciała się rozpalić. Wzięłam świeczkę do ręki
i w chwili opuszczenia kręgu strażnika płomień świecy nagle zaczął palić się
normalnie. Wróciłam do głównego kręgu. Zaczęłam samoistnie płakać. Po jakimś
czasie patrząc w kierunku wschodnim, dostrzegłam nad kamieniem, który jest, poza
kręgiem dwa czerwone jasne punkty. Mnie się to kojarzyło z oczami wilka. Byłam
roztrzęsiona po spotkaniu w kręgu strażnika i myślałam, że mam już zwidy. Na
siłę, przestałam tam patrzeć i nie wiem jak to potem znikło.
Okazało się, że inni również mieli dziwne odczucia. Kiedy ja byłam w kręgu
strażnika, jeden z kolegów Adam przez chwilę był sam w centralnym kręgu. Nagle
zobaczył nad centralną stelą, białą smukłą postać, która jemu skojarzyła się z
Matką Boską. Adam sam to wkrótce opisze. Największy sceptyk Michał czuł silne
mrowienia rąk. Poza tym, w głównym kręgu było bardzo ciepło. Zdjęłam tam kurtkę.
Wychodząc poza ten krąg stawało mi się tak zimno, że aż się trzęsłam. W kręgu
głównym i strażnika była pozytywna energia. Wahadło kręciło się z wielką
szybkością prawie poziomo. Nigdy tak nie było. Byłam w kręgach wielokrotnie, ale
to dzisiejsze doznanie było najsilniejsze. Po dzisiejszych wydarzeniach czuję
niesamowity przypływ energii. Totalny relaks. Od dwóch tygodni ciągnęło mnie w
kręgi. W poniedziałek 12.03.2001, byłam tam już raz z tatą około godz.14.00.
Kasia Arciszewska