Nawigatorzy czasu
Kilkaset lat temu wysoko rozwinięta
cywilizacja nagle znikła. Potomkowie budowniczych piramid doszli do wysokiego
etapu rozwoju i w obliczu przesilenia tego rozwoju po prostu podjęli radykalny
krok w…przyszłość. Wcześniej cywilizacja ta doprowadziła swoim rozwojem do
wyjałowienia ziem, wycinki drzew, wręcz pustynnienia klimatu tego makroregionu.
Do tego należy dodać coraz większe przyśpieszenie występowania klęsk żywiołowych
i nade wszystko zbliżający się czas najazdu białych barbarzyńców zza oceanu.
Zbliżająca się wizja zagłady przyśpieszyła realizację decyzji, decyzji bardzo
znamiennej.
Rozwój tamtej cywilizacji doprowadził ich
makroregion do stanu, jaki widzimy globalnie po działalności tzw. cywilizacji
białego człowieka, cywilizacji „szeryfowskiej” (tu: pozornie opartej na prawie,
prawie, które stworzyli dla siebie rządzący, aby pognębić tych, którzy na nich
pracują). Coraz częstsze trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów, susze i powodzie,
tornada – to cena, jaką ludzkość płaci za bezpardonową walkę nielicznych wandali
(tu: władców i przywódców narodów, wodzów, sekretarzy itp.) o władzę nad innymi
i majątki dla siebie. Kreowanie takiej polityki doprowadziło już do zniewolenia
wielkich rzesz ludzi przez nielicznych na całym świecie niezależnie od systemu
politycznego, czy społecznego.
Kilkaset lat temu istniała cywilizacja, która nie chciała podzielić losu np. Inków, wybitych w pień przez białych morderców w imię nawrócenia na religię białych.
Cywilizacja ta, wbrew narzucanym nam
obecnie opiniom „pożal się naukowców”, była rozwinięta o wiele wyżej od
współczesnych nam systemów religijnych, politycznych, czy społecznych.
Cywilizacja ta była prowadzona przez mądrych przewodników, którzy w obliczu
szybko zbliżających się nieodwracalnych zmian i przełomów, umieli poprowadzić
swój naród ku świetlistej przyszłości, tej, od której my zostaliśmy dzięki
inkwizycji skutecznie odcięci. Inkwizycji, która rządzi ciągle, choć już nie w
aż tak krwawy, lecz w coraz bardziej wyrafinowany sposób. Cywilizacja ta
pozostawiła po sobie liczne budowle (w tym piramidy) i kalendarz.
Kalendarz Mayów. Bo to o nich mowa.
Mayowie mieli mądrych przewodników. Doskonale operowali energiami. Znali prawa karmy. Posiedli znajomość przełamania bariery czasu. W stosownym czasie (w przeddzień przesilenia wiosennego) zebrali na placu przed piramidą słońca tych, którzy zgodzili się przejść barierę czasu, nie tylko dla własnego dobra. Po wcześniejszych przygotowaniach pod kierunkiem przewodników o świcie uderzyła w nich energia „pierzastego węża” i przeniosła w wyższy wymiar. W sposób, jaki 15 wieków wcześniej pokazane zostało na górze Tabor. Jako cywilizacja Mayowie znikli, ale nie bezpowrotnie. Stoją w rozwoju o wiele wyżej od nas, żyją w wyższych wymiarach. Są też blisko nas, bo pod ich pieczą jest legendarna Szambala. Dlaczego my nie jesteśmy tak prowadzeni, jak Mayowie? Czy mamy takich przywódców, którzy by nas energetycznie (duchowo) poprowadzili i gdzie oni są? A może nie chcą się ujawnić i nigdy się nie ujawnią?
Tomasz Stefan Gregorczyk. Kraków 19-05-2006.