Natura dla człowieka
Pobyt w miejscu szczególnym, jakim jest
miejsce mocy, jest dla człowieka jakby pobytem w sanatorium. Korzystamy z
urlopów, weekendowych wyjazdów, ale nie umiemy radzić sobie ze stresem i nerwami
związanymi z tzw. życiem codziennym.
O tym, że miejsc mocy u nas nie brakuje, można przekonać się czytając stosowne
opracowania, czy książki. Już w latach 80-tych pisał o tym prof. Jan Pająk w
traktatach (do odszukania w internecie), czy Kazimierz Bzowski w swoich
książkach (także w internecie), nie wspominając o innych autorach.
Energia płynie pasmami pomiędzy megalitami, skałami, tworząc w takich węzłach
silniejsze koncentracje. Takie miejsca mocy warto odwiedzać dla siebie samego. I
im częściej, tym lepiej. Są one dla nas bardzo przyjazne. Funkcjonują - jak
obecna sieć telefonii komórkowej - w powietrzu właśnie w oparciu o kamienie,
megality.
Aby jak najlepiej skorzystać warto najpierw wewnętrznie wyciszyć się, wziąć
kilka głębszych, równomiernych wdechów i odrzucić na kilkanaście minut myśli o
sprawach codziennych. Następnie należy podejść do megalitu, czy głazu i w
myślach wyobrazić sobie, że oto z naszego biopola są ściągane energie
spowolniałe (jakby zużyte), zabrudzone, a ich miejsce zajmuje energia
przekazywana z kamienia o wibracjach wyższych, lżejszych i czystych. Ciągle
głęboko i w sposób wydłużony i równomierny oddychając poczujemy, że nasze ciało
inaczej reaguje. Pamiętajmy, że nasze myśli, nasza energia woli jest wypełniana
zgodnie z naszymi pragnieniami. Pamiętajmy, że wymiana energii jest faktem. Sam
to obserwowałem w takich miejscach mocy. Poczujemy wyższe wibracje, pulsowanie,
a jednocześnie wyciszenie, jakby otwarcie się na spokój i refleksje. Możemy
poczuć się wolnymi i wyzwolonymi od stresu i niepokojów, możemy poczuć
wewnętrzne szczęście, poczuć się 'żywym kamieniem', który sieje wokół siebie
spokój, uśmiech i pogodne nastawienie do innych.
Nasze nerwowe, pełne stresów życie codzienne powoduje to, że znacznie szybciej i
płyciej oddycha-my, a tym samym odcinamy się od własnej intuicji, która może nam
wiele podpowiedzieć. Nasze co-dzienne życie powoduje, że akceptujemy i żyjemy w
coraz wolniejszych energiach - i takie jest nasze biopole. Pobyt przy miejscu
mocy pozwala nam jakby na powrót do natury, pod warunkiem, że tego sami chcemy.
Upraszczając, energia niesie ze sobą naraz trzy elementy: podtrzymanie życia,
emocje i informacje. Pamiętajmy, że jakość naszego życia zależy od nas samych.
Nie bez znaczenia jest nasz stan emocjonalny - wyciszenie wewnętrzne wyraźnie
wspomaga relaks. Wiadomo, że myśl jest właśnie energią, ma potężną moc sprawczą,
której nie doceniamy. Nie jest obojętne, co i jak myślimy. Myśląc wysyła-my
energię własnych myśli w eter, która wcześniej, czy później 'w nadanej emocji'
do nas wróci. Nie jest obojętne, co do nas wróci.
Strach, frustracje i stres, jeśli nie zostaną ujarzmione w zarodku, mogą
nas źle ustawić i będziemy właśnie tak się czuć. Energia strachu (jako naturalne
przeciwieństwo miłości, czy głębokiej przyjaźni) jest naszym oczywistym wrogiem.
Strach, obawy, czy lęki są źródłem naszych przyszłych chorób już od
najwcześniejszych lat naszego życia. Zaprogramowany przez nas samych strach
wpływa na powstawanie blokad energetycznych w naszym biopolu, a tam, gdzie nie
ma równomiernego przepływu energii życiowej, tworzą się zalążki przyszłych
chorób, bo obniżają wibracje pewnych partii naszego ciała w stosunku do całości.
To fundamentalna zasada medycyny niekonwencjonalnej.
Pod naciskiem coraz szybszego tempa życia mamy do wyboru: albo poddać się i
kontynuować życie w strachu i chorobach - a więc w atmosferze cierpienia - albo
oderwać się (przynajmniej mentalnie) od codzienności i żyć bez balastu strachu,
ale jakby radośnie i bez obaw o własne życie, które tak na-prawdę jest jednym z
etapów naszego rozwoju tu, na ziemi (każdy widzi, że osobom pogodnym żyje się
lepiej). Każdy z nas, ale to absolutnie każdy z nas ma prawo wyboru, jak żyć.
Kraków, 10-03-2006 Tomasz St. Gregorczyk