Po pomiarach rozpoczęliśmy przygotowanie rytuału przesilenia
letniego. Uroczystości rozpoczęły się zaproszeniem duchów opiekuńczych czterech
stron świata na ceremonię, przywołaniem Bogini i Boga, następnie prowadzący
ceremoniał powiedział kilka słów o święcie przesilenia letniego, jego znaczeniu
w życiu przyrody, ludzi i matki ziemi. Tradycyjnie odśpiewaliśmy trzykrotnie
mantrę OM wprowadzającą swoim dźwiękiem w organizmie człowieka harmonię,
szczególnie zdziwieni tym fragmentem ceremonii byli co niektórzy mieszkańcy
Węsior. Następnie przy inwokacji zapaliliśmy zioła kadzielne poprzez palące się
zioła uwalnialiśmy się od złych myśli.

Po paleniu ziół był skromny poczęstunek złożony z chleba, soli, wody, wina
i owoców przesilenia letniego. Na zakończenie ceremonii tradycyjnie w
czasie sabatów mistrz ceremonii narysował runę spełniających życzeń, z
której skwapliwie skorzystali wszyscy uczestnicy przesilenia. Po zakończeniu
obrzędów, większa część uczestników udała się na parking na tradycyjne
ognisko i kiełbaski, gdzie przygrywała kapela Cygańska mojego przyjaciela
Maćka z Wejherowa. Pozostała część ludzi w kręgu spotkań wzięła udział w
ćwiczeniach uzdrawiających, z relacji uczestników wynikało że mieli silne
odczucia przepływu energii i dobre samopoczucie. Po ćwiczeniach
udaliśmy się na parking, gdzie tańce i radość trwały do rana. O godz. 2:30
udaliśmy się z grupą pomiarową w kręgi dokonać pomiarów energii kręgów, już
mocno świtało, szkoda że niebo było lekko zachmurzone i nie było widać
gwiazd. O 2:'54 zrobiliśmy pomiary energii, wszystkie kręgi były w harmonii
2 punkty powyżej Bieli nie było też tła elektromagnetycznego. Robiąc pomiary
tydzień później 27czerwca kręgi były nadal w harmonii z wibracją 2 punkty
powyżej Bieli, natomiast pojawiło się tło elektromagnetyczne jednakowe we
wszystkich badanych miejscach.
Jak wspomniałem wyżej pogodę mieliśmy wymarzoną, czego natomiast nie mogła
powiedzieć 15 osobowa grupa Ewy May zdobywająca Ślężę, tam lało obficie,
natomiast jak donosi Ela Suska z Rosnowa opiekująca się kamiennymi kręgami w
Grzybnicy, tam kolega Cyprian Toruński z Torunia wraz z przybyłą grupą
fakirów urządził wszystkim niezła łaźnię, czyli chodzenie po ogniu, brawo
Cyprian. Ela Suska poinformowała nas, że zawiązało się w Rosnowie
Stowarzyszenie Ziemi Manowskiej, będą się lepiej opiekować kręgami w
Grzybnicy mamy nadzieję. Prezesem został Jaś Zalewski, Janku gratulacje od
naszego Stowarzyszenia, życzenia imieninowe i owocnej pracy na rzecz Ziemi
Manowskiej, no i dużo samozaparcia i odwagi.
W doniesieniach ze świata, w Stonehenge w uroczystościach wzięło udział
około 27 tysięcy ludzi, to dopiero zgromadzenie, mam nadzieję że niczego nie
poniszczyli. W Odrach zapewne też się coś działo, nie mam jeszcze informacji
stamtąd.