Stonehenge
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
Ciekawa strona o Stonehenge http://krzychol2.blog.onet.pl/
Czy Stonehenge i inne prastare
obiekty dzięki swoim kształtom mogą emanować konkretnymi częstotliwościami,
tonami i dźwiękami? Badacz Paul Devereux w swojej książce "Stone Age
Soundtracks" (Ścieżki dźwiękowe epoki kamiennej) sugeruje, że dźwięk może być
integralną częścią najstarszych i najświętszych budowli, które postawił
człowiek.
Hipoteza Devereuxa jest prosta, ale jednocześnie śmiała. Wg niego antyczne ludy
celowo projektowały i budowały obiekty takie jak Stonehenge tak, aby uzyskiwały
one potężne i efektywne właściwości akustyczne. Autor objaśnia, że dźwięk dla
dawnych ludzi był o wiele ważniejszy niż dla nas obecnie, szczególnie w sferze
rytualnej: "To nie była tak wizualnie zorientowana kultura jak nasza
współczesna, kiedyś podstawą był dźwięk, tradycje przekazywano za pomocą słowa
mówionego". Przecież zanim poznano pismo, jedynym sposobem na przekazywanie
informacji był język mówiony. Całą wiedzę cywilizacji niejednokrotnie
przekazywano z ojca na syna wyłącznie za pomocą słów - tylko fenomenalna pamięć
pozwalała tej wiedzy trwać. Stąd obecnie nie znamy tak wielu starych kultur (np.
plemion indiańskich), ponieważ wraz z ludźmi zginęła ich wiedza i kultura, jeśli
nie pozostawiały po sobie śladów w postaci zapisanych pod postacią symboli
graficznych...
Devereux wraz z grupą badaczy rozpoczął dźwiękowe testy takich obiektów jak
komora grobowa z okresu neolitu Waylands Smithy w Berkshire. Ich testy
przyniosły intrygujące rezultaty: "Ciągle odbieraliśmy tą samą częstotliwość, w
komorach odnotowaliśmy rezonans o częstotliwości 110 HZ, co jest w zasięgu
niższego barytonu." To samo było w takich miejscach jak Chun Quoit,
megalitycznym dolmenie w Kornwalii czy w irlandzkiej komorze grobowej Newgrange.
Było to jedno z kilku odkryć, których dokonał zespół Devereuxa.
"To co mnie najbardziej uderzyło, to bardzo dziwny sposób zachowywania się
dźwięku wewnątrz tych komór. jeśli wytwarzałeś dźięk przy pomocy bębenka lub
generatora dźwięku, kiedy jesteś na środku pola, i oddalasz się z teo miejsca,
to dźwięk coraz bardziej słabnie. Wewnątrz coś takiego się nie dzieje. Wewnątrz
jamy lub kamiennej komory fala dźwiękowa rozchodzi się, uderza o ścianę i odbija
się z powrotem, kiedy wpada w rezonans, tworzy się fala stojące. Kiedy
odchodzisz nagle robi się cicho, ponieważ przechodzisz przez falę. Robi się
coraz głośniej im dalej odchodzisz. Teraz wiemy już, że to efekt rozchodzenia
się fal dźwiękowych, ale dla prehistorycznych ludzi musiało to być coś
nadprzyrodzonego."
Dla starożytnych odgłosy natury mogły wydawać się czymś tajemniczym: "Kiedy
słuchamy ryku wodospadu to wiemy, że jest to tzw. różowy szum (pink noise), ale
oni słyszeli to jako głosy duchów, wejście do świata podziemnego." Takie dźwięki
dawni ludzie mogli interpretować na sposób mistyczny: "Takie miejsca, gdzie
starzy druidzi i ludy epoki brązu i epoki kamiennej udawali się po prorocze sny.
To akustyczna wersja testu z plamami atramentu. Zaczynasz odczytywać różne
dźwięki i głosy".
Devereux ma interesujące psychologiczne spojrzenie na prastare budowle: "... są
one odpowiednikiem fragmentów na wpół zapomnianych snów. Prehistoria jest
nieświadomy umysł, ponieważ jest czymś, co było. To jest dosłownie inny poziom
świadomości. Ludzie nie zapisywali wówczas niczego. Teraz robimy zapisy
historyczne, w linearny sposób, tak jak dokumenty. Prehistoria to doslownie inny
sposób myślenia. Druidzi przechodzili dwudziestoletni szkolenie, wszystko było
poświęcone pamięci. Było to coś żywego, tradycja istniała tylko w żywej tkance.
Uważam święte miejsca za banki pamięci, możesz z nich czerpać informacje jeśli
tylko wiesz, jak się do nich dostać. Jedną rzecz należy zapamiętać: korzystaj
tam z nieświadomego umysłu, a wówczas znajdziesz wspólny język."
Wiadomo, że prehistoryczne ludy miały radykalnie inne zrozumienie środowiska
naturalnego od nas. Posiadali skomplikowaną wiedzę ruchów gwiazd, czego dowodzą
astronomicznie zorientowane kamienne kręgi i inne megalityczne konstrukcje.
Potrafili więc również budować i żyli w skomplikowanych społeczeństwach. Podczas
kiedy my ostro rozróżniamy od siebie religię, naukę, sztukę i mity, oni
potrafili to połączyć we wszystko obejmującą kosmologię. W Newgrange glowne
wyjście z grobowca jest zorientowane tak, aby podczas zimowego przesilenia, 21
grudnia promienie słoneczne wpadały przez otwór w dachu, oświetlając przejście,
dając coś w rodzaju prehistorycznego laser-show. Nawet dziś widok ten jest ponoć
zachwycający i dramatyczny.
Devereux nazywa tą kombinację wiedzy astronomicznej i umiejętności budowniczych
czymś w rodzaju "świętego showmeństwa" lub "świętym talentem aktorskim" (sacred
showmanship). "Każdy wielki rytuał czy ceremonia jest wydarzeniem teatralnym.
Jest to coś nieintelektualnego, działającego wprost, aż do trzewi. Badacze tacy
jak Alexander Thom robili ten błąd, że traktowali kamienne kręgi tylko jako
astronomiczne obserwatoria". Natomiast dla Devereux są one teatralną
manifestacją całej kosmologii. "Aby w pełni docenić prastare budowle, należy je
odbudować. A kiedy już to zrobisz, zrozumiesz je".
Powszechne używanie zmieniających umysł narkotyków we wszystkich kulturach
świata w świętych ceremoniach jest kolejnym obszarem, który interesuje
Devereuxa, a który wg niego nie jest zauważany przez co bardziej ortodoksyjnych
archeologów: "Ludzie interpretują przeszłość wg swoich poglądów, mogą zatajać
lub manipulować informacjami. Mamy mnóstwo dowodów na to, że kiedyś ludzie
bardzo mocno interesowali się odmiennymi stanami świadomości."
Pozostaje mieć nadzieję, że więcej naukowców będzie tak otwartych na
niekonwencjonalne badania, jak Paul Devereux. (no i może kiedyś jego książka
zostanie wydana w Polsce)
Tekst nadeslal Tomasz Wierszalowicz - Slupsk
strona domowa Paula Devereux: http://www.acemake.com/PaulDevereux
BOGDAN MIŚ
AMERYKANIE KOPIUJĄ
STONEHENGE
Artykuł
pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1998
Kopia, tyle że mniejsza, słynnego kamiennego kręgu ze Stonehenge w Anglii
powstaje w Stanach Zjednoczonych, w Amherst University w stanie Massachusetts.
Budowę pierwszego kamiennego kręgu rozpoczęła jesienią ub.r. profesor astronomii
Judith Young. Uważa ona, że miniatura megalitycznego sanktuarium i obserwatorium
astronomicznego, która powstaje obok stadionu do gry w piłkę nożną, przyczyni
się do ożywienia zainteresowania astronomią zarówno wśród studentów, jak i
społeczności miasta.
Mini Stonehenge powstaje dzięki wsparciu finansowemu m.in. amerykańskiej agencji
kosmicznej NASA, która wyłożyła na ten cel 6 tys. dolarów.
"Wiedza i Życie" nr 4/1998
autor Bogdan Miś
Znalazł i nadesłał Marcin Klebba
Tajemne znaki
Stonehenge
Erik Mielnikow
Mało które miejsce jest tak dokładnie penetrowane przez uczonych z całego
świata, jak kamienne sanktuarium Stonehenge. Wydawałoby się, że każdy kamień
jest obejrzany ze wszystkich stron już to gołym okiem, już to przy pomocy
przyrządów, i że wykryto już wszystko. Okazuje się jednak, że nie – co udowadnia
mój artykuł z „Kalejdoskopu NLO” nr 5/2004 z dnia 26 stycznia 2004 roku. Tak
zatem brytyjskim uczonym udało się niedawno znaleźć tam dwa zagadkowe rysunki
wyobrażające toporki.
![]() |
![]() |
Toporki na trylitonie?
Kamienne sanktuarium Stonehenge, zbudowane 4000 lat temu z kamiennych
naturalnych bloków. Dawni kamieniarze tylko ociosywali je do pożądanego przez
nich kształtu. Oni nie tylko je ociosywali, ale także ryli na blokach swe
tajemne znaki przypominające toporki czy siekiery. O tych znakach pisali
niedawno brytyjscy archeolodzy w magazynie „British Archeology”.
Petroglify.
Wyciosane w kamieniach wyobrażenia toporków i kindżału znaleziono już 50 lat
temu. W mogiłach z Epoki Brązu też często znajduje się takie znaki. Sądzono, że
są to po prostu jakieś oznaki kultu, ale dokładne badania Stonehenge nie
potwierdziły tej hipotezy. Niedawne badania przyniosły nowe znaleziska. Grupa
pracowników z przedsiębiorstwa Wessex Archeology z Salisbury pod kierownictwem
Toma Hascara i Alistaira Cartie z firmy Archeoptics w Glasgow przyjechała do
Stonehenge wszystkiego na jedną godzinę, aby sfotografować kilka kamieni przy
pomocy skanera laserowego. Na jednym ze zdjęć zauważono wyobrażenia, które nie
były widoczne gołym okiem. Te niewidzialne znaki były niewielkie – wszystkiego 9
i 15 cm długości. One przypominają toporki, które były w użyciu 3.800 lat temu.
Wyobrażenia takiej broni specjaliści już dawno skojarzyli z rytuałem
pogrzebowym. [...] Uczeni liczą na to, że zbadanie wszystkich 83 megalitów
pozwoli na zestawienie bardziej głębokich studiów charakteru rytuałów
pogrzebowych. [...]
Trzy etapy.
Stonehenge od dawna znajduje się w centrum uwagi badaczy i stało się
przedmiotem naukowych dyskusji. Zakłada się, że ten magiczny „korowód kamieni”
powstał trzema etapami. Na podstawie datowania metodą radiowęglową 14C – czas
jego powstania szacuje się na lata 3000 – 1000 p.n.e. – tym niemniej istnieją
dowody na istnienie jeszcze wcześniejszych centrów cywilizacyjnych z nim
sąsiadujących. Przy pracach ziemnych prowadzonych w celu poszerzenia tamtejszej
autostrady i parkingu znaleziono pozostałości czterech słupów, które postawiono
jeszcze w epoce Mezolitu, czyli około roku 8500 p.n.e.
W odległości kilku kilometrów od Stonehenge znajdują się inne megalityczne
budowle np. Woodhenge i wiele kurhanów. Nawet po upływie wieluset lat,
Stonehenge zachowało swe znaczenie kultowe – do początku VI wieku n.e. w jego
pobliżu nie było żadnych gospodarstw czy osad.
Archeolodzy powinni jednak się pośpieszyć, jeżeli chcą znaleźć jeszcze jakieś
znaki na megalitach Stonehenge. Porównanie zdjęć laserowych z fotografiami
zrobionymi w 1953 roku doskonale widać, jak w ciągu 50 lat zniszczona została
powierzchnia kamieni przez wpływy atmosferyczne – a głównie kwaśne deszcze. Do
tego trzeba także dodać niezliczone rzesze turystów, którzy zwiedzają to
miejsce.
A może to... grzyby?
Ale popatrzcie na zdjęcie i rysunki: co one nam i członkom Klubu DARZ GRZYB
przypominają? Mnie kojarzy się to niemal automatycznie z rysunkiem kurki (u
dołu) i jakiegoś innego grzyba z wyraźnie zaznaczonym pierścieniem pod
kapeluszem (u góry)... Znaki te mają rozmiary 9 i 15 cm wysokości, co pasuje do
wielkości owocników grzybów kapeluszowych – sic! Ich wiek uczeni oszacowali na
rok 3000 p.n.e.! Czyżby więc wtedy ludzie jedli grzyby i oddawali im cześć? Tak
bywało w ludzkich społeczeństwach, gdzie dzięki grzybom – a dokładniej zawartym
w nich narkotykom – ludzie osiągali tzw. odmienne stany świadomości. To właśnie
z nich otrzymywano święty napój – somę... Owa tajemnicza soma była środkiem,
dzięki któremu szamani czy kapłani mogli porozumiewać się z bogami i wpływać na
los społeczeństw, którymi kierowali. Dziś wiadomo, że soma zawierała trującą ?,
ß, i ?-amanitynę oraz falloinę i ich pochodne, a zatem była bardzo szkodliwa dla
zdrowia. Wybrańcy bogów nie żyli długo...
Proponuję członkom Internetowego Klubu Miłośników Grzybów DARZ GRZYB w ramach
wnoszenia naszego wkładu do Unii Europejskiej zorganizować doroczne Walne
Grzybobranie w Anglii i nauczyć Wyspiarzy warzenia zupy grzybowej! A nam
pozostało poszukać śladów Cywilizacji Matki, którą zmiotły z powierzchni Ziemi
kataklizmy, które 12.000 lat temu pogrążyły w wodach Atlantyku Imperium
Atlantydzkie. Myślę, że jest to warte głębszego zastanowienia...
Przekład z j. rosyjskiego i komentarz – Robert K. Leśniakiewicz ©
Przeczytałem artykuł i obejrzałem zdjęcia tych rysunków. Rzeczywiście –
rysunki te przypominają sylwetki grzybów – górny dwupierścieniaka cesarskiego –
Catathelasma imperiale (Fr.) Sing. – smacznego, ale rzadkiego grzyba jadalnego,
występującego na glebach wapiennych w lasach iglastych. Częściej spotykany w
górach, niż na nizinach. Rozmiary owocników sięgają od 5 do nawet 20 cm.
Drugim grzybem tam przedstawionym wydaje się być owocnik pieprznika jadalnego
(kurki) – Cantharellus Cibarius Fr., który występuje pospolicie na kwaśnych
glebach leśnych. Drugim podobnym do niego grzybem jest lisówka pomarańczowa –
Hydrophoropsis aurantiaca (Fr.) Maire – która jest – w przeciwieństwie do kurek
– niejadalna i może spowodować niedyspozycje żołądkowe. Obydwa gatunki osiągają
średnie rozmiary owocników ok. 6 cm wzrostu, chociaż kurki potrafią rozrastać
się do większych rozmiarów (nawet 20 cm!) w sprzyjających warunkach.
Mgr Wiesław Kamiński – Grzyboznawca - licencja nr 1561
STONEHENGE 2008
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
22 sierpnia 2008 roku, w samo południe.
Docieramy w czwórkę do Stonehenge, które wita nas piękna słoneczna pogoda (po
drodze padało). Początkowo, miejsce rozczarowuje, chyba ze względu na
lokalizacje – w sąsiedztwie zatłoczonej drogi ekspresowej łączącej Londyn z
południowo-zachodnią Anglią , blisko kolejnej lokalnej drogi.
Cały ogromny teren jest ogrodzony, a wiec musimy kupić bilety po 6,5 funta.
Następnie skromne wejście, przejście tunelem pod szosa i jesteśmy na pięknej
soczystej angielskiej zielonej trawie, a przed nami KAMIENNY KRAG.
Niestety, nie można wejść w jego obręb, a dyskretnie wyznaczona trasa nakazuje
zachowanie sporego dystansu. Można obchodzić go dookoła, oddalać się, ale nie
zbliżyć. To efekt wandali, którzy onegdaj „upiększali” stojące głazy napisami w
stylu „John był tutaj”.
Będąc w sąsiedztwie kręgu widzi się ( na szczęście) tylko daleki skrawek drogi
ekspresowej, która niknie za wzniesieniem terenu. To pomaga w odbiorze wrażeń..
Kamienne budowla nie jest kompletna i z każdej strony wygląda inaczej. Foldery i
zdjęcia najczęściej pokazują jej najbardziej reprezentacyjna najlepiej zachowana
strone. Tymczasem, każdy głaz z osobna robi na mnie wielkie wrażenie. Najwyższe
sięgają 9 metrów wysokości. Są rzeczywiście potężne. Stoją tak od kilku tysięcy
lat. Pragmatyczni Anglicy, nawet na głównej tablicy informacyjnej zaznaczają, że
dokładne przeznaczenie kompleksu nadal stanowi nierozwiązaną tajemnicę.
Oczywiście w folderach i książkach znajdujemy opis kompleksu świątynnego z
rytuałami przesileń letnich i zimowych. Krąg wskazuje położenie słońca w czasie
przesileń, lecz nadal jest wiele niejasności i zagadek związanych z jego budową
i przeznaczeniem.
Zaskoczeniem dla mnie jest fakt, że Stonehenge to nie tylko wielki kamienny
krąg.
Rozglądając się wokoło widzę w oddali wielkie kurhany otaczające centrum oraz
inne dziwnie ukształtowania terenu, obwałowania np. tajemniczy pas ziemi
Neolithic Cursus, niby tor jazdy (jego skale można ocenić z powietrza).
Widać, że Stonehenge jest ogromnym kompleksem, którego centralnym punktem jest
słynny kamienny krąg. Tak wiec, pomimo, ze chodzę poza kręgiem jestem i tak
wewnątrz kompleksu.
Wyciągam moje różdżki „hiszpanki”. Reagują stanowczo cały czas wskazując środek
kamiennego kręgu. Chodzę dookoła, bliżej lub dalej, a one cały czas tak samo.
Powoli czas naszej wizyty się kończy. Tym samym zrealizowałem swoje marzenie,
będąc obecny w dwóch najsłynniejszych megalitycznych miejscach : Carnac w
Bretanii i Stonehenge w Anglii.
Wojtek Arciszewski
Sensacja w Stonehenge
http://www.rp.pl/artykul/512153_Sensacja_w_Stonehenge.html
informacje nadesłał Marcin Klebba
amk 22-07-2010, ostatnia aktualizacja 22-07-2010 09:33
Sensacyjne odkrycie na terenie jednej z najsłynniejszych budowli megalitycznych
w Wielkiej Brytanii. Archeolodzy odnaleźli tam nieznany wcześniej okrąg.
Według BBC, to jedna z największych sensacji archeologicznych ostatnich 50 lat.
Badacze odkopali w hrabstwie Wiltshire rów otaczający mniejsze, metrowe
wgłębienia. Zdaniem archeologów znajdowały się w nich drewniane słupy. Kierujący
badaniami profesor Vince Gaffney z Uniwersytetu w Birmingham podkreśla, że jest
to odkrycie wyjątkowe. Daje ono całkiem nowe spojrzenie na Stonehenge. Nowy
okrąg wywodzi się prawdopodobnie z epoki brązu i służył jako miejsce obrzędów.
Według archeologów, którzy pracowali na miejscu, można uznać, że nowo odkryty
okrąg jest drewnianą wersją znanego na całym świecie gigantycznego kamiennego
kręgu. Znajduje się od niego w odległości około 900 metrów.
Stonehenge składa się z wałów ziemnych otaczających duży zespół stojących
kamieni. Było to miejsce prawdopodobnie związane z kultem księżyca i słońca. Od
1986 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Polskie Radio