Kręgi Kamienne a archeoastronomia
Archeoastronomia, będąca
skrzyżowaniem archeologii i historii astronomii narodziła się jako samodzielna
dyscyplina badawcza w latach sześćdziesiątych XX stulecia. Przedmiotem jej
zainteresowań jest wiedza astronomiczna naszych przedhistorycznych przodków
utrwalona w zabytkowych budowlach i dziełach sztuki. Zainteresowania tego
rodzaju nie były już obce uczonym XIX wieku, ale w ich rozważaniach wiele było
jeszcze fantastycznych, nienaukowych wyjaśnień i interpretacji. Przełomu dokonał
dopiero amerykański astronom Gerald Hawkins, autor wydanej w 1965 roku książki
Stonehenge Decoded ( Stonehenge Rozszyfrowane), w której udowadniał, że czołowy
zabytek architektury megalitycznej w Anglii pełnił zarazem rolę świątyni i
obserwatorium astronomicznego.
Ze środka tego kromlechu ( kamiennego kręgu) obserwowano - zdaniem Hawkinsa -
ruchy Słońca i Księżyca - ciał kosmicznych, odgrywających istotną rolę w
systemie wierzeń religijnych ludności kultur megalitycznych. Według tej hipotezy
kamienny krąg w Stonehenge był precyzyjnym komputerem, przy pomocy, którego
starożytni astronomowie - kapłani wyznaczali zasadnicze punkty ziemskiego cyklu
astronomicznego, którym podporządkowane były momenty plemiennych świąt
sakralnego kalendarza. Szczególnie ważne w tym cyklicznym czasobiegu były
momenty przełomowe wynikające z rocznej wędrówki Ziemi dookoła Słońca: punkty
wiosennej i jesiennej równonocy, letnie i zimowe przesilenie słoneczne.
Szybko okazało się, że kromlech w Stonehenge nie był jedynym
megalitycznym obiektem posiadającym zakodowane treści astronomiczne. Do
najbardziej imponujących budowli megalitycznych należały konstrukcje w Callanish
na wyspie Lewis w Szkocji i w Carnac we Francji. Skomplikowana wiedza
astronomiczno-matematyczna według niektórych badaczy umożliwiała kapłanom
przewidywanie zaćmień Słońca i Księżyca, ustalanie astronomicznego i
gospodarskiego kalendarza, wyznaczanie najważniejszych świąt religijnych.
Ludność megalityczna czciła jako swe bóstwa Słońce i Księżyc. Obserwacja ruchów
tych ciał niebieskich, tajemnicze cykle i chwilowe zniknięcia, synchronizacja
tych zjawisk z ważnymi wydarzeniami zachodzącymi na Ziemi ( np. odradzanie się
roślinności po dniu wiosennej równonocy, korelacja miesięcznego cyklu obrotu
Księżyca wokół Ziemi z menstruacją kobiet ) miały dla tej religijności
zasadnicze znaczenie.
Te błyskotliwe odczytania matematyczno-astronomicznych treści wpisanych w
nieme dotychczas << budowle olbrzymów >> sprawiły, że w całej Europie, a później
na świecie, wybuchła prawdziwa epidemia archeoastronomii. W Anglii i we Francji
każdy megalityczny obiekt nie był doceniany, jeśli nie miał wyznaczonych choćby
kilku astronomicznych orientacji. Do obowiązku poczuwali się także badacze
egipskich piramid, babilońskich zikkuratów, meksykańskich i peruwiańskich
monumentalnych grobowców przedkolumbijskich, ruin Angkor Wat w Kambodży itp.
Wszędzie odkrywano azymuty wskazujące na ważne zjawiska i obiekty jawiące się na
nieboskłonie. Niektóre budowle zyskały miano starożytnych obserwatoriów
astronomicznych jak np. tzw. Caracol ( Ślimak) - cylindryczna budowla w zespole
ruin Majów w Chichen Itza na Jukatanie. Euforia tych odkryć nie ominęła
oczywiście i naszego kraju. Hamował ją wprawdzie brak na naszych ziemiach
imponujących budowli klasycznej cywilizacji megalitycznej datowanej na epokę
neolitu ( 4500 - 1800 przed Chr.) i epoką brązu ( 1800 - 700 przed Chr. ), ale
przecież nikt nie zagwarantował twórcom tej cywilizacji wyłączności na <<
zorientowanie na niebo >>. Tym bardziej, że już w XIX stuleciu prowadzone były
pomiary potwierdzające istnienie tego rodzaju zainteresowań u starożytnych
mieszkańców naszych ziem. Najważniejszym obiektem, który należy tu wymienić,
jest zespół kamiennych kręgów położony na polodowcowych sandrach, wśród
wysokopiennego sosnowego lasu w pobliżu wsi Odry na Pomorzu Wschodnim.
Kręgów tych zachowało się dziesięć, średnica każdego dochodzi do 30
metrów, ułożone są z głazów 1-2 metrowej wielkości, ich wnętrze niekiedy pokryte
jest brukiem z mniejszych kamieni a pośrodku większości z nich znajdują się
jeden lub dwa masywne monolity. Istnienie tego zespołu, zajmującego około 15 ha
terenu na prawym brzegu rzeki Wdy, stało się głośne w połowie XIX stulecia.
Wtedy to zgodnie z duchem postępu i udoskonalania przyrody władze pruskie
postanowiły zagospodarować rozległe, nadrzeczne wrzosowisko pokryte wielkimi
kamieniami, z rzadka porośnięte sosnami i jałowcami. Kamienie postanowiono
wykorzystać przy budowie coraz liczniejszych na Pomorzu dróg bitych, a teren
porządnie zalesić. I kamienne kręgi zamienione w kamieniołomy znikłyby szybko,
jak wiele innych starożytnych budowli kamiennych Pomorza i Mazur, gdyby w ich
obronie nie stanął miejscowy nadleśniczy Feussner. Docenił on zabytkowy
"starożytny" charakter tych konstrukcji i zakazał ich niszczenia. Swoim
odkryciem zainteresował archeologa niemieckiego Abrahama Lissauera, który
pierwszy podjął wykopaliska w Odrach. W obrębie kilku kręgów odkrył ludzkie
pochówki i na tej podstawie stwierdził, że cały zespół pełnił funkcję
cmentarzyska, potwierdzały to również ziemne kurhany towarzyszące kręgom
kamiennym i zawierające również ludzkie kości. Pokusił się też o ustalenie
chronologii obiektu. Zaliczył go do tej samej grupy budowli megalitycznych, co
Stonehenge i megality z Normandii i Bretanii, a więc datował na II tysiąclecie
przed Chrystusem.
Po Lissauerze pojawił się w Odrach w 1914 roku poznański mierniczy Stephen,
który sporządził plan całego cmentarzyska. Na tym jednak nie poprzestał: wysunął
również hipotezę, archeoastronomiczną! Stwierdził, że linie przeprowadzone przez
punkty centralne czterech kręgów wskazują na swym przedłużeniu wschody Słońca
równocześnie w momentach letniego ( 22 czerwca) i zimowego ( 22 grudnia)
przesilenia dnia z nocą. Ponadto utrzymywał, że ta sama linia wskazywała niegdyś
punkt zachodu gwiazdy Capella, wobec której orientowali się budowniczowie
tworzący układ przestrzenny całego zespołu. Obecnie w wyniku zmian położenia
Ziemi, linia ta "nie trafia" w Capellę, ale możliwe jest ustalenie, kiedy taka
zgodność istniała. Stephen obliczył, że było to w 1760 roku przed Chr. i ten rok
uznał za moment rozpoczęcia budowy "astronomicznego obserwatorium" nad Wdą. Jego
zdaniem, obok Capelli, obserwowano z niego ruchy Syriusza, Regulusa i Oriona,
ustalono położenie Słońca i Księżyca w momentach kardynalnych dla ustalenia
rachuby czasu i kalendarza plemiennych świąt.
Ta piękna teoria miała jednak krótki żywot. Już w okresie międzywojennym
obalił ją archeolog, Józef Kostrzewski. Jego systematyczne wykopaliska w Odrach
dowiodły, że Lissauer, a po nim Stephen pomylili się o półtora tysiąclecia.
Zespół kurhanów i kręgów kamiennych pochodzi z dwóch pierwszych stuleci nowej
ery i związany jest z pobytem na Pomorzu germańskich Gotów wędrujących ze
Skandynawii nad Morze Czarne. Służył on równocześnie jako rodowe cmentarzysko,
miejsce plemiennych świąt i wojskowych wieców ( tingów), gromadzących
starszyznę. Aspekt astronomiczny pomyłki Stephena wyjaśnił Jerzy Dobrzycki w
artykule "Astronomiczna interpretacja przedhistorycznych zabytków na terenie
Polski" ( Kwartalnik Historii Nauki i Techniki nr 1, 1963) - „O orientacji
kręgów w Odrach - napisał - względem punktu zachodu Capelli decyduje powolna
zmiana kierunku osi ziemskiej ( zjawisko precesji), co powoduje zmianę
współrzędnych gwiazd i przemieszczenie ich punktów wschodu i zachodu. Stephen
doszukiwał się kierunków w odpowiadających położeniu sfery niebieskiej w
neolicie na skutek błędnego datowania kręgów jako pochodzących z epoki
kamiennej. Cmentarzysko pochodzi z II wieku naszej ery, a w tym czasie w Odrach
Capella była gwiazdą niezachodzącą, okołobiegunową. To dyskredytuje tezę o
obserwacji zachodów Capelli w Odrach."
To kategoryczne oświadczenie nie zniechęciło coraz liczniejszych, od lat
sześćdziesiątych, poszukiwaczy starożytnych obserwatoriów astronomicznych na
terenie Polski. Nadal jednak Odry podobnie jak badany przez Jerzego
Kmiecińskiego zespół
kręgów w Węsiorach nad Jeziorem Długim na Kaszubach, przechowuje magiczną
atmosferę emanującą tajemniczą energią, którą zapewne czerpie z kosmosu i która
leczniczo wpływa na odwiedzających to miejsce ludzi.
Cmentarzyska znajdowane w kręgach kamiennych w Odrach i w Węsiorach,
datowane są przez archeologów na II w n.e. Względem obecnych danych nie mogą być
zaliczane do megalitów. Wybitny polski znawca megalitów, Jerzy Krzak w swojej
publikacji Megality Świata twierdzi, że megality w Europie trwały i rozwijały
się od 5 tys. p.n.e. do 1 tys. p.n.e. Datuje się jedynie pozostałości gockiego
cmentarzyska, lecz nie daje to stuprocentowej pewności czy same kamienie
pochodzą z tego samego okresu. Może polskie kamienne kręgi są starsze, a
pochówki wśród nich znajdowane są młodsze? Oznaczałoby to, że istniejące już
kromlechy zostały wykorzystane przez bardziej prymitywne ludy, które traktowały
kręgi jako zabytki ich dawnych przodków, wśród których chcieli spocząć goccy
możni.
Z drugiej strony, przyczyną połączenia kręgów z Gotami są skandynawskie
analogie występowania kamiennych struktur wiązanych właśnie z aktywnością gocką.
Może kręgi kamienne zostały postawione przez Gotów zainspirowanych
pozostałościami budowli kultowych ludów kultur megalitycznych z zachodu? Jak
wiadomo, na zachodzie Europy nad brzegami rzek i mórz przeważnie w miejscach
bardziej uczęszczanych powstawały kamienne przybytki? Możliwe, że z
przyzwyczajenia lub z przywiązania do tradycji i legend, późniejsze ludy
budowały podobizny megalitów należących do dawnych właściwych pomysłodawców. Z
czasem jak to często bywa w ludzkiej kulturze, zapomnieli, co dokładnie miały
oznaczać i w końcu zaprzestali ich dalszego wznoszenia.
Skąd wiedzieliby, w którym miejscu usytuować kultowe miejsca? Czy stawiano
je byle gdzie, czy miało to wówczas jakieś znaczenie? Być może ich bliski
kontakt z naturą pozwalał na odczuwanie subtelnych zmian wibracji środowiska, co
pozwalało na znalezienie miejsc charakteryzujących się pozytywnym wpływem pola
magnetycznego ziemi. Nieprzypadkowe określanie miejsca ustawiania kręgów
tłumaczyłoby powstanie części konstrukcji z dala od źródeł surowców, czyli
kamieniołomów oraz rzek, mórz i innych dogodnych miejsc transportu. Dawne ludy
żyły w harmonii z naturą, a przez co były wrażliwe na zmiany zachodzące w
naturalnym świecie. Z czasem ludzie stopniowo oddalali się od harmonijnego
obcowania z naturą budując coraz większe osady, miasta, a w końcu państwa, w
jakich żyjemy. To właśnie dzięki harmonii z naturą możemy odnaleźć w sobie
korzenie praprzodków.
Zebrał i opracował Marcin Klebba.
Bibliografia:
Krzak Z. 2001 Megality Świata, Zakład Narodowy im. Ossolińskich,
Wrocław.
Skrok Z. 2001 Barbarzyńca patrzy w gwiazdy, [w:] Skarby małe i duże, Optima JG, Warszawa.
Pomerania Antiqua, T.XVIII, Muzeum Archeologiczne, Gdańsk.